| 
|
Wycieczki rowerowe



|
Trwa przetwarzanie danych..
|
Mapy rowerowe
| tytuł | Otwarte Mistrzostwa Dolnego Śląska w Maratonie MTB im. Artura Filipiaka (Fisha) MEGA |
| identyfikator | #24139 |
| status | wykonany |
| kto | kamileq |
| rodzaj | zawody : maraton |
| region | dolnośląskie |
| wg szablonu | #memorial_mega |
| długość | 5 km |
| data startu | 24.08.2008 11:00 |
| czas jazdy | 00:16:00 |
| prędkość śr. | 18,7 km/h |
| suma H | 1326 m |
| tętno śr. | 166 ud/min |
| tętno max | 196 ud/min |
| powyżej | 00:16:00 |
| profil trasy |
|
| trudność |
|
| typ podłoża | drogi leśne |
| pogoda | deszcz |
| temperatura | 10 °C |
| opis | Niestety, mój pierwszy maraton który zakończył się totalną klapą. Na ok. 5 km urwałem przerzutkę, tzn. główną śrubę, która była aluminiowa. Najprawdopodobniej wszedł mi jakiś patyk w koło na zjeździe, gdzie mocno dokręcałem i sporo maruderów wyprzedzałem i trach, koniec. Łańcuch się zaplątał w szprychy, przerzutka też no i kibel. Koniec zawodów jak dla mnie, a tak noga podawała, tak bardzo chciałem je ukończyć, ech, co za pech! Specjalnie przyjechałem wcześniej do Wrocławia, umówiłem się z p. D. Porosiem na wyjazd, tak mi zależało na tym maratonie...
Potem postanowiłem poczekać, aż mi ktoś rzuci klucz imbusa 5 mm, bo akurat nie miałem, chciałem odkręcić linkę. Po dość długim czasie jeden z końcowych startujących zlitował się i podał klucz. Z przerzutki wypadła sprężyna główna, nie znalazłem jej... już martwiłem się o to jak to naprawić. Rozpiąłem powyginany cały jak się okazało później łańcuch, wrzuciłem do kieszonki, ściągnąłem zaparowane okularki i zmierzałem z buta na metę. Najpierw trasą w przeciwnym kierunku zjeżdżająć na rowerze z góry, ale potem zawróciłem bo widziałem start z góry i zjechałem po stoku narciarskim (sic!), później schodzłem, bo jak wpadłem w taki rynny to myślałem że SID-a złamię, a tarcze to chyba zagotowałem... Przykjechałem na metę jako pierwszy, sędzie w biurze zawodó bez skrupółów wpisał DNF, potem siedziałęm przemoczony i zziębnięty w biurze zawodów bo nie miałem kluczy do samochodu. Było potwornie zimno, pogoda pod psem, padał deszcze i kich. Ale nie byłem bardzo zły `ze nie uko`nczyłem. Po prostu, takie jest życie, które ostatnio bardzo daje mi w kość... |
| więcej info | http://www.memorial.bikebrother.pl |
| 
|
|
|